Violetta Malinowska ...a skrzydła cię poniosą...
  Miłość
 
Miłość...
 





MUZYKA

Za oknem wieczór ciemnawy
Swym chłodem orzeźwia człowieka,
Każdy przygody ciekawy,
A mnie upaja jakaś muzyka.

Jest nieznana dla innych,
Wie o niej ludzi ilość znikoma,
Jest obojętna dla ludzi zimnych
Dla zakochanych znajoma.

Każdy inaczej ją czuje
Każdy inaczej odbiera
Jedynie kłamstwo ją psuje
A czarna śmierć zabiera.





N I Ć

Nić tak cienka, delikatna,
Ta nić właśnie łączy nas,
Więź nas spaja jakby żadna
I powoli wiąże nas.

Teraz muszę odejść,
Sama z sobą zjednać się,
Trudy życia umieć znieść.
Nie chcę w życiu rozczarować się.

Kiedyś wrócę jednak,
Gdy ta myśl sen z powiek spędzi
I gdy serce da mi znak,
By powrócić na swe " śmieci ".

Nić tak cienka, delikatna
Ta nić właśnie łączy nas
I ta więź, ta jakby żadna
Zawiązała nam los nasz.




MIŁOŚĆ

Nie martw się tak nie przejmuj,
Oderwij się jak ptak
Od ziemi i poszybuj

Wśród błękitu i obłoków
Patrząc z góry widzisz przecie
Że wśród zmartwień i kłopotów
Gubisz Miłość, gubisz siebie

Popatrz sercem, zacznij słyszeć
Schwytaj Miłość w babie lato
Na zakrętach Ona prosto pisze.
I jesteś dla niej tym kim będziesz jutro.





  Wszystko co kocham

Kocham obecność w spokoju, ciszy
Pełną miłości rozumnej i ciepłej
Gdzie rankiem wstają wszystkie promienie
Rozświetlające serce i wiele

Ludzkich zaułków i zakamarków,
Gdzie mroki byłyby nieskończenie,
Gdyby nie miłość obecna promienna
Gdyby nie cisza pełna i ciepła.

Dniem idziesz, błądzisz godziną,
Szukasz, znajdujesz, radość i smutek
Czasem przy drodze stajesz i czekasz,
Aż nowa znajdzie cię droga...

Uśmiech na twarzy, proste spojrzenie
Tak patrzy dziecko, patrzy na ciebie
Słońce jest w sercu, czasem na niebie
Dusza jak ptak po niebie szybuje.

Wieczór domownik spotyka wszystkich
Gdy idzie jego godzina późna
Wspólne rodzinne zajęcia wszystkie
Harce dziecinne, znużenie i odpoczynek...



  
   Perła

Znalazłam perłę,
A może ona mnie znalazła
Pan ją zostawił tutaj właśnie
Perłowa, mieni się od blasku
Lecz dotknąć jej nie można...

Patrzeć i słuchać
Perły perlą się tu wszędzie
Perłowieje cały świat
Patrzysz, słuchasz
Perłą – Miłość
Perłą – Pan
Ty i ja
Patrzę, słucham

Królestwo Boże wśród nas
Mieni się w perłowych kulach
Perłowym życia blaskiem
Lecz perły nie dotykaj
Radość – głosem twego życia.

Znalazłam radość,
A może ona mnie znalazła
Pan darował mi ją właśnie
Patrzysz, słuchasz

Milczenie – radości blaskiem
Pan nam je darował
Milczenie – wołanie miłości
Głos zwiastujący Boga
Nadaje perłom blasku
I widać perły dookoła.

Znalazłam Boga, pokochałam,
A może to On mnie znalazł.
On pierwszy mnie pokochał
Ja tej Miłości zaufałam
Pan tę Miłość mi darował
Miłość radości i milczenia
Perłową Miłość Bożej łaski
Miłość miłosierną – mocną,
Bo wierną





  ŚWIECA

...Blask świecy, jej promień
Migocze powoli, powoli, powoli
Zamienia się w ogień.


  OGIEŃ

.....Patrząc w oczy trzaskających iskier,
W rozpalone do białości promienie,
Podczas długiej, zimnej, jesiennej nocy;
Niepostrzeżenie, powoli, wpatrując się,
Zauważamy w końcu,
Że żar promieni pochłonął nas
Do głębi duszy, serca.




   Perła

W każdy dzień perły szukam
Od mroźnego poranka, zroszonego świtu,
Przez złote promienie się przemykam
Aż do wieczornego zmroku.

A nocą w puchowych kłębach czerni
Pośród srebra gwiazd, księżyca.
Najjaśniejszej, najcenniejszej - perły szukam:
Wiary, nadziei, miłości – życia

Ręka w rękę, serce w serce,
Radość w radość, ufność w ufność
Miłość w miłość, życie w życie
Tak idziemy perły szukać.




   Przekonanie

A jednak tak, tak, tak
Wiem już na pewno,
Ten dziwny serca takt,
To pierwszy temat sprawy sedno.

Wszystkie rzeczy wydają się piękne.
Wszystko widzisz w różowej mgle.
Słowa, wydają się zupełnie zbędne
I chciało by się żyć wiecznie w takim śnie.

Cóż życie warte jest bez miłości,
Która nas wszystkich tak dobrze zna.
Tyle świat, ma w sobie gorzkiej mądrości,
A starczy odrobina serca, Ducha.

Patrząc przez pryzmat tej wartości,
Dostrzec można w ludziach dobro, bez zła
Ja tobie dam odrobinę miłości.
Ty mi dasz twoją, miłujemy, tak.




   NO I CÓŻ ?

I cóż powiesz, gdy
zapytam Cię: I cóż ?
Czy odpowiesz coś, czy
pokażesz siedem zórz.

Wzniesiesz rękę i mi wskażesz
Tęcz tysiące tuż nad ziemią
Powiesz jeszcze o czym marzysz
I dlaczego nasze twarze się czerwienią.

A gdy zniknie tęcz tysiące
gdy zabraknie siedmiu zórz
dasz mi serce swe gorące
no i piękny bukiet róż.

Wtedy znowu tęcz tysiące
Wzniesie się nam tuż nad ziemią;
Zorze pięknem swym uniosą,
I obdarzą swą radością nas przemienią.




  N I Ć

Nić tak cienka, delikatna,
Ta nić właśnie łączy nas,
Więź nas spaja jakby żadna
I powoli wiąże nas.

Teraz muszę odejść,
Sama z sobą zjednać się,
Trudy życia umieć znieść.
Nie chcę w życiu rozczarować się.

Kiedyś wrócę jednak,
Gdy ta myśl sen z powiek spędzi
I gdy serce da mi znak,
By powrócić na swe " śmieci ".

Nić tak cienka, delikatna
Ta nić właśnie łączy nas
I ta więź, ta jakby żadna
Zawiązała nam los nasz.



  MUZYKA

Za oknem wieczór ciemnawy
Swym chłodem orzeźwia człowieka,
Każdy przygody ciekawy,
A mnie upaja jakaś muzyka.

Jest nieznana dla innych,
Wie o niej ludzi ilość znikoma,
Jest obojętna dla ludzi zimnych
Dla zakochanych znajoma.

Każdy inaczej ją czuje
Każdy inaczej odbiera
Jedynie kłamstwo ją psuje
A czarna śmierć zabiera.





   TĘSKNOTA

Gdzieś w głębi mej duszy
Leży coś niezwykłego,
Czuję, że nikt tego nie skruszy
Mimo, że jest to coś małego.

Ogarnia mnie smutek i żal,
Dni minionych, wesołych
Chciałabym odejść, gdzieś w dal,
Hen do czasów na lepsze zmienionych,

Jeszcze nie wiem czemu się poświęcę,
Co będę robić w życiu swym
Swój zegar życia niedługo nakręcę.
I zajmą się przeznaczeniem mym.

Są dni kiedy wątpię w siebie
W duszy czarno, smutno jest,
Brak mi wtedy tylko Ciebie
Twego słowa brak mi jest.






  UTWÓR ŻYCIA

Życie człowieka jak utwór muzyczny
Składa się z nut szczęścia i znoju
Czasem utwór życia wydaje się śliczny
A czasem czujesz nutkę niepokoju.

Najlepiej jak umiesz graj swój utwór życia
Nuty tak dobieraj jak serce dyktuje
Lecz gdy nuta wtrąci się fałszywa
Ból jak strzała boleśnie twe serce przeszyje.

Nuty w utworze mamy różnej wartości
Jedne przemawiają do ludzi inne przeciw nim
Te drugie to życiowe złości i zazdrości
Te pierwsze z serca płyną kryształowym potokiem.

Najbardziej cenione są nuty pokoju
Nuty nadziei, miłości, siły, wiary w ludzi
One przetrwają w szczęściu, życia znoju
One potrafią ze snu ludzi obudzić...





   JUŻ W I E M...

Wiem, wiem, wiem
Jaki jest mój cel
Chcę, chcę, bardzo chcę
Być Dobrym Człowiekiem.

Nie wiem co los dla mnie przygotował
Co mi się przydarzy,
Lecz wiem, że zawsze będę trwać
Na życia straży
Ludzkich trosk i cierpień
Jeśli Bóg dozwoli
Walczyć chcę pomagać ludziom
Według Jego woli
Jemu mogę ufać
On szczęście ma na pieczy
I tak je każdemu rozdaje,
Czy chory, czy kaleki
Czy nieszczęśliwy, czy smutny,
Zrozpaczony, czy "zdrowy”;
Chcę też by On mi pomógł
Wytrwać w moim, twoim celu?
Przecież to nic wielkiego
Taki mały-duży cel,
Wątpisz, czy sił starczy do tego ?
Nie wiem, a ty - wiesz ?

Stoję tak sama jak drzewo,
Budzące się ze snu,
A obok mnie drzew całe puszcze,
Lecz one śpią , są nieczułe
Tak straszą pustką swą...
Wokoło bije drzew martwota...

Lecz ja gałązek mam tysiące,
Drzewa ogrzeję ciepłem swym
I one - puszczą pąki.
Patrz ten pierwszy, drugi, trzeci...
Już wyciągają ręce,
Ze mną więc, chodźmy razem
Lecz już na jawie, nie we śnie.
Uwierz w mały cel
Już i ty chcesz
Być Dobrym Człowiekiem
Trwać na życia straży
Ludzkich trosk i zmartwień,
Jeśli Bóg dozwoli
Każdy chce pomagać sobie
Nawzajem, według Jego woli.

Jak drzewa ufnością rozkwitamy
Trzeba dbać o to, byś nie był samotny
Wśród tysięcy, to jest cel życia właśnie to,
By czynić dobro, a nie będzie nędzy,
By żyć pełnią wiary i mocą Miłości.





  C Z Y     K O C H A S Z ?

Czy kochasz mnie tak
Jak górskie, kryształowe potoki?
Czy kochasz mnie tak
Jak niedostępne i piękne gór stoki?

Czy wierzysz we mnie tak
Jak w chmury i doliny?
Czy wierzysz we mnie tak
Jak w burze i bursztyny?

Są w życiu wzloty i upadki
Są chwile cięższe od ciężkich,
Lecz, gdy spojrzysz w góry na ptaki,
Staniesz się lżejszy, wśród spraw wielkich.

I może Tobie to dużo nie pomoże
To, że oderwiesz się tak bardzo trochę
Lecz poczujesz małą, ulgę, zmniejszoną trwogę,
Więcej, Tobie dać nie mogę.

Kochaj więc górskie, kryształowe potoki,
Kochaj niedostępne i piękne gór stoki,
Wierz w chmury i doliny,
Wierz w burze i bursztyny.

Spójrz hen, tam wysoko w niebo,
Bądź czyimś przyjacielem, nie kolegą.
Miej przy sobie zawsze Jedynego Boga,
Wierz mi z Nim nie zginiesz w zamęcie
I gdy zbyt bardzo uciążliwa wyda się Twa droga,
Spójrz w niebo i z przeciwnościami walcz zawzięcie.
... Życzę Ci tego


Wtedy ja kochać Cię, będę nadal tak
Jak górskie kryształowe potoki.
Będę Cię kochać tak
Jak niedostępne i piękne gór stoki.

Będę wierzyć w Ciebie nadal tak
Jak w chmury i doliny.
Będę w Ciebie wierzyć tak
Jak w burze i bursztyny
Tak będę kochać...





   GWIAZDKA I KSIĘŻYC

Jestem gwiazdką na niebie,
A Ty Księżyc świetlany.
Jesteśmy wciąż obok siebie,
A mimo to, od siebie się oddalamy.

Obok mnie tak wiele gwiazd świeci,
Księżyc też nie jest jedyny na świecie,
Ale bez niego ja już tak nie świecę,
A towarzystwo gwiazd nie bawi.

Wciąż nas coś dzieli, lecz nie rozdzieli,
Wciąż nas coś myli, lecz nie omyli.
Choć ciała nasze są gdzieś w oddali,
To dusze wciąż są przy sobie blisko.

Blask nasz gorący jak serc płomienie,
Wciąż nim grzejemy się wzajemnie,
Myśli nasze młode, zwiewne,
przeniknęły serca, dusze.

Blask nam tylko tak miły
Innych oziębia, nawet mrozi, żyły,
Wydaje się sztuczny, niemiły.
Zaraz? Budzi odrazę może złość ?

Pełna podłości złość zazdrosna,
Drażni ją nasza siła beztroska,
Pełna gorąca, żaru płomieni,
Która, gdy chce potrafi życie zmienić.





"Miasto nocą" 2001 płótno, olej, wymiary: 58 x 80 cm.


   N I G D Y

Nigdy, ale to nigdy, nie próbuj
nawet mnie oszukać.
Ja tobie wierzę całym sercem
kłamstwa w mym sercu darmo szukać.

Lepiej nic nie mów
Spójrz w oczy szczerze,
Westchnij głęboko znów,
Gdy taki jesteś, ja tobie wierzę
I jestem z tobą blisko tuż.

Nigdy, ale to nigdy, nie chcę
nawet próbować, Cię oszukać
Jesteś przy mnie całym sercem
kłamstwa w Twym sercu darmo szukać.

Czy to jest zbyt idealne,
By kłamstw nie było,
Zła, gróźb, wszelkich burz.
I czy to jest realne ?
Powiedz mi proszę teraz, już !
c i s z a . . .
Nie trzeba dużo mówić,
Wystarczy tak żyć,
By świat dobrem odnowić
Z pokorą dobro czynić;

Pomóc innym ludziom
W ich szarym życia trudzie,
Na przekór złym przeszkodom
Iść na przód tam, gdzie ludzie!

Szczerze i z ufnością
Czyńmy dobro nie zło,
Kochajmy z mądrością
I w miłość - wierzmy w nią !




   Odeszło ...

Zaszło Słońce za horyzont,
choć istnieje jedno jedyne
Tutaj właśnie świecić nie chciało
Nie chciało jaśnieć
Dodawać otuchy, ciepła,
Jasnego bycia i bezpieczeństwa,
Pokoju, radości, nadziei w ufności,
Siły do walki w ciemności
Zaszło za horyzont, to daleko
Choć w sercu tak jakby była
Tęsknota
I miłość...





Czekanie

Czy pustka istnieje?
Chłodem przepełniona
Ciepłem takim grzeje
Jak lampa zgaszona.

Stawiasz krok, nic nie słyszysz,
Potem drugi, trzeci; czekasz
Aż odnajdziesz ciepło dłoni,
Głos, który cię rozpali,

Kroczysz dalej, dalej, dalej,
We dwoje raźniej i lepiej
Wspólne dni, radości podwójne
Smutki dzielone na dwoje.

Istnieje pełnia
Miłością przepełniona
Ciepłem takim grzeje
Jak lampa zapalona.





   Scena

Mam przed oczyma olbrzymią scenę,
Mnóstwo aktorów na niej gra.
Każdy pisze swoją rolę
Nad, złem, dobrem- życiem włada.

Ciemność burzy, krzywda , przemoc
Zawładnęła całą sceną
Kataklizmy, nędza - niszczy!
W roli głównej: noc.

Serca zamknięte
Drzwi zabite szczelnie
Smutek i ciemność
Zazdrość złość, bezmyślność.

Oto Tęcza ze Słońcem
Pod rękę wchodzi, oślepia
Oczy swym blaskiem,
Barwami łany zbóż opromienia,

Serca na lepsze przemienia
Do miłości budzi.
Drzwi na oścież otwiera
l jednoczy ludzi.

Tak na przemian: dzień i noc
Główni aktorzy, Życie całe
To sztuka ludzkich serc,
Dzieło miłości przewspaniałe!




  Maćkowi

Wieczór spływa
wkoło cisza, pełna
przytłumionych dźwięków
zegar tyka, czerń rozświetla
mała lampka w pokoiku,
w sercu gada sobie cicho
pamięć tego i owego
po cichutku sobie tęskniąc,
do uścisku Maćkowego wybiegając,
gdzieś w przestrzenie moich marzeń
z przymkniętymi powiekami
gadam z Tobą na Dobranoc.




  Pełnia

Promyk dogasa
Zmierzch przydymiony
Mgły marzeń sennych
Płyną w głąb nieba
Codzienny trud niedościgniony
Wartości doskonałych
Cel drogi człowieka.

Goni i woła, woła i płacze
Staje u drzwi niedomkniętych
Boi się dotknąć, serce kołacze
Na dnie pragnień niepojętych

Milczeniem mocni, już nie kochani
Miłością ludzką, ziemską,
Lecz tą co imię nosi najwyższe
Miłością nieogarniętą.
I jakby inni, a wciąż ci sami,
To samo życie a inne
Ta sama ziemia jak niebo...




Zagadki

Pukają do drzwi,
Abyś otworzył,
Abyś zamyślił się nieco.

Pukają do drzwi
Twojego serca
Byś trochę zatrzymał się w biegu.

Zagadką jest uśmiech
Odkryć go chciej,
I doceń co ci powiedzą:

Ludzie życzliwi.
Zagadki jak myśli
Porozrzucane, bez odpowiedzi...

 





Przebudzenie

Krople stukają o parapet
Zegar tyka jak znak życia
Ciepło oddechu, patrzysz na mnie
Z uśmiechem spojrzeń witasz.
Serce z radością się wyrywa
Dłonie szukają ciepła miłości,
Przytulam, wtulam się spragniona
W Twoje otwarte ramiona.
Promienie słońca zza szyby
Grzeją, pląsają pomiędzy rzęsami
Spokojny oddech o świcie
Miłość się budzi do życia.






Powitanie.

Muśnięcie warg o włosy
Stłumiony dźwięk budzika,
Kroki, odgłosy
Porannego życia.

Podlewasz kwiaty,
Krzątasz się po kątach.
Zapach świeżego chleba,
I pocałunek: „Pa, Kochanie.”

Takie powitanie,
Takie rozstawanie,
Drobne wydarzenia,
Kawałeczki życia.





Wszystko co kocham

Kocham obecność w spokoju, ciszy
Pełną miłości rozumnej i ciepłej
Gdzie rankiem wstają wszystkie promienie
Rozświetlające serce i wiele

Ludzkich zaułków i zakamarków,
Gdzie mroki byłyby nieskończenie,
Gdyby nie miłość obecna promienna
Gdyby nie cisza pełna i ciepła.

Dniem idziesz, błądzisz godziną,
Szukasz, znajdujesz, radość i smutek
Czasem przy drodze stajesz i czekasz,
Aż nowa znajdzie cię droga...

Uśmiech na twarzy, proste spojrzenie
Tak patrzy dziecko, patrzy na ciebie
Słońce jest w sercu, czasem na niebie
Dusza jak ptak po niebie szybuje.

Wieczór domownik spotyka wszystkich
Gdy idzie jego godzina późna
Wspólne rodzinne zajęcia wszystkie
Harce dziecinne, znużenie i odpoczynek...






Komentarze do tej strony:
Komentarz pochodzi od Viola :)))( ), 07.05.2008, o 12:14 (UTC):
Witam serdecznie :)))
Pozdrawiam!!!



Dodaj komentarz do tej strony:
Pana/Pani imię:
Pana/Pani adres email:
Pana/Pani strona:
Pana/Pani wiadomość:
 
  Witaj jako 93481 odwiedzający (225814 wejścia) :)))  
 
=> Chcesz darmową stronę ? Kliknij tutaj! <=